Nota prawna

Wszelkie treści zamieszczone na blogu (zarówno teksty, jak i zdjęcia) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.

Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Nie oddaję zdjęć za za darmo.

wtorek, 28 czerwca 2016

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dalej.




Co dziwne, kilka osób wstało następnego dnia na wschód, którego nie planowaliśmy :) a po śniadaniu - zrobiliśmy najazd na Muzeum Narodowe w Kielcach. Byliśmy tam pierwszą tego rodzaju grupą. Kustosze patrzyli na nas z lekkim zdziwieniem i niezrozumieniem gdy zamiast podziwiać/ fotografować eksponaty kładliśmy się na ziemi i fotografowaliśmy sufit czy przez pół godziny przechodziliśmy przez kilkumetrowy korytarz (no ale tam był taki piękny sufit...).



Starodawny, świętokrzyski bóg Pogoda utrzymał upał aż do chwili naszego wyjazdu. Zaraz po nim rozpętały się burze, wichury i inne nieprzyjemne zjawiska pogodowe ...


ps. a w międzyczasie nie wiadomo kiedy padło 100 000 wyswietleń bloga ...

sobota, 18 czerwca 2016

błotno - makowo

Wschody latem są wcześnie... bardzo wcześnie. A ja niestety lubię wschody słońca. Dwa tygodnie temu wypatrzyłam miejsce, gdzie przy odrobinie szczęścia może być ładnie o świcie. Nic takiego - takie bagienko gdzie można dojechać ale rowerem :) No to wstałam o trzeciej, wsiadłam na rower i pojechałam na upatrzone miejsce ... Rozlewiska nie dopisały tak jak liczyłam. Miałam nadzieje, na większa ilość ptaków. Za to komarów było całkiem ... całkiem ...



Jedna mewa zawzięcie pozowała na "swoim" pniaku - nawet kilka razy zebrała się do oblotu włości.
 


Pewnej marudzie nie bardzo podoba się balans bieli ... :P to ma czarnobiel :P


A potem wracając trafiłam na makowisko ... ładnie oświetlone makowisko no i miałam kłopoty z oderwaniem się od niego :)



;)

sobota, 11 czerwca 2016

Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!




 

Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)