Przejdź do głównej zawartości

czwarte urodziny



Cztery lata temu zaczęłam prowadzić tego bloga - w życiu nie sądziłam, że tak długo wytrzymam :)
Cieszę się, że do mnie zaglądacie i zostawiacie ślad po swoich wizytach.
Od początku września ilość zajęć mi drastycznie wzrosła a od listopada wzrośnie jeszcze bardziej. Mam jednak nadzieję, że dalej znajdę czas na bloga  :)


Komentarze

  1. Maluj światłem i cieniem jak najdłużej, ponoć nie ilość, ale jakość spotkamy się liczy - życzę więc (sobie i innym) równie pięknych spotkań, jak do tej pory - 100 lat!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję, bywam :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyłączam się do życzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz, pisz kochana, zawsze fajnie ładne zdjęcia pooglądać i coś ciekawego poczytać:) Następnych 40 lat Ci życzę :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…