Przejdź do głównej zawartości

błotno - makowo

Wschody latem są wcześnie... bardzo wcześnie. A ja niestety lubię wschody słońca. Dwa tygodnie temu wypatrzyłam miejsce, gdzie przy odrobinie szczęścia może być ładnie o świcie. Nic takiego - takie bagienko gdzie można dojechać ale rowerem :) No to wstałam o trzeciej, wsiadłam na rower i pojechałam na upatrzone miejsce ... Rozlewiska nie dopisały tak jak liczyłam. Miałam nadzieje, na większa ilość ptaków. Za to komarów było całkiem ... całkiem ...



Jedna mewa zawzięcie pozowała na "swoim" pniaku - nawet kilka razy zebrała się do oblotu włości.
 


Pewnej marudzie nie bardzo podoba się balans bieli ... :P to ma czarnobiel :P


A potem wracając trafiłam na makowisko ... ładnie oświetlone makowisko no i miałam kłopoty z oderwaniem się od niego :)



;)

Komentarze

  1. Piękne są te zdjęcia :) Te pierwsze trochę takie mroczne

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba najbardziej lubię to pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…