Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego lubię czarnobiel.




Bardzo lubię fotografię czarno-białą. Wbrew pozorom nie daje ona mniej środków wyrazu niż kolorowa. Daje tylko inne … Główną rolę grają tu kontrast, kontur, struktura i faktura. Zupełnie inaczej, mocniej, można pokazać światło i cień. To gra światła z cieniem, znacznie bardziej niż w fotografii kolorowej, kształtuje obraz. Dzięki czarno-bieli możemy wydobyć z kadru coś czego nie widać na pierwszy rzut oka – nadać specyficzny wydźwięk i nastrój fotografii. Jednak by to zrobić nie wystarczy zwykła desaturacja – trzeba pobawić się kanałami kolorów – wtedy wychodzą ciekawe rzeczy.


 Oba kadry z opactwa w Sulejowie.

Komentarze

  1. No genialnie Ci to wychodzi! Jestem pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię zdjęcia ze schodami - często jest to bardzo hipnotyzujący widok. Szczególnie widok na klatkę schodową z góry.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…