Przejdź do głównej zawartości

"kulturalny" magazyn

Pewien mój znajomy znalazł zrobione przez siebie zdjęcia w pewnym magazynie ... Znalazły tam się bez jego wiedzy a On ... się ucieszył. Ja się zdziwiłam:
- No co Ty, zarąbali Ci zdjęcia a Ty się cieszysz?
- Tak - bo ładnie piszą o naszej ziemi.
No dobrze bardzo się cieszę, że ładnie piszą - tego nigdy nie za wiele. I pewnie, gdyby zapytali najpierw i otrzymali zgodą autora na publikację, nic bym nie powiedziała - ucieszyłabym się razem z nim. Ale tu zostały SKRADZIONE (bo niestety tak to należy nazwać) zdjęcia i wykorzystane KOMERCYJNIE. Niektórzy uważają, że jest teraz coś takiego jak kultura web 2.0 i uważają, że gdy coś znajduje się w sieci to jest niczyje/wszystkich. Tak na szczęście nie jest.
Dodam, że jakkolwiek bardzo szanuję tego fotografa to uważam, że przyzwolenie na takie zachowanie jest szkodliwe dla innych fotografujących. Kradzież to kradzież ...czy kradnie się zdjęcia z sieci czy czekoladę ze sklepu.
Nie jest tak, że zupełnie wykluczam oddawanie zdjęć. Ale trzeba zapytać PRZED publikacją. A tu tego zabrakło...


Na zdjęciu to nie zejście do piekieł. To schody w Dormitorium w klasztorze Wąchocku.




Komentarze

  1. Pięknie skomponowany kadr, pięknie zagrało światło na krawędzi schodów. Super ujęcie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…