Nota prawna

Wszelkie treści zamieszczone na blogu (zarówno teksty, jak i zdjęcia) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.

Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Nie oddaję zdjęć za za darmo.

czwartek, 31 lipca 2014

Wąchock po raz nie wiem który :)

Miejsce, które uwielbiam i w którym byłam tyle razy, że nie zliczę. Miejsce, które uspokaja (przynajmniej mnie) a jego ściany mówią wiekami historii.


Starałam się spojrzeć inaczej niż dotąd ... bardziej detalicznie.






 Jednak "rybka" aż podskakiwała w plecaku i piszczała: "mnie załóż! mnie!". Co było robić? Założyłam!


ooo... a tu ktoś w cieniu się ukrył ;)



poniedziałek, 28 lipca 2014

jeszcze jeden wschód na Łyścu

Co można robić w lipcu niedzielę o trzeciej rano? Wyruszać na wschód słońca na Łyścu :)
Tym razem wybrałam się z dwójką znajomych: Wiolą i Piotrem. Przybyliśmy na miejsce jeszcze wtedy gdy było widać gwiazdy.

Szybko jednak zaczęło się robić jasno.
Z Gołoborza widać było piękne mgły nad okolicą.


Potem słońce przedarło się przez grubą chmurę.



Jednocześnie z pojawieniem się słońca zniknęły mgły - można było wrócić do budynków klasztornych.





Sądzicie, że byliśmy tam sami? Ależ skąd :) Ten wschód fotografowała także grupa pasjonatów z Kielc i okolic - pozdrawiam serdecznie :)

czwartek, 24 lipca 2014

środa, 23 lipca 2014

balonowe ego ...


Chyba każdy z nas przynajmniej raz marzył o tym by być doskonałym. Ale większość ludzi jednak dorasta i zdaje sobie sprawę, że doskonałymi nie jest. Nie jest źle dążyć do doskonałości – to dobra rzecz. Dopóki jesteśmy w stanie przyznać, że coś schrzaniliśmy.
Pragnienie bycia doskonałym jest z jednej strony siłą, która bardzo buduje – zachęca do działania, do pogoni za marzeniami i pragnieniami, do nauki, do samodoskonalenia się. Z drugiej strony jest pułapką, w która łatwo wpaść: skoro doskonałość jest naszym celem chcemy by otoczenie ją potwierdzało. I właśnie tu możemy wpaść w potrzask. Bo najprostszym wyjściem jest dobór znajomych tak, by nigdy nie negowali naszych posunięć. Zawsze się takie osoby znajdą - bo po co komuś powiedzieć prawdę skoro można się podlizać? Tak przecież jest wygodniej i bezpieczniej.
W ten sposób pompujemy jak balon swoje własne ego. Chyba nikt nie ma bardziej napompowanego ego niż wszelakiej maści artyści. To co wyróżnia artystę to nadęte do granic absurdu ego. To ego każe mu twierdzić, że jest od wszystkich lepszy. Bo tak i już. Dochodzi wtedy do sytuacji absurdalnych gdzie każda krytyka odbierana jest jako atak i wywołuje przypływy agresji a w najlepszych razie słowa: „kim ty jesteś by mnie krytykować?”. W najgorszym razie zaczyna się straszenie sądem za domniemane obrazy.
Pogodzenie się z tym, że nie jesteśmy doskonali to część etapu dorastania. W końcu musimy się pogodzić z tym, że możemy się mylić. Spróbujmy słuchać krytyki a nie tylko klakierów. Spróbujmy naprawić błąd a nie udawać, że go nie było. Tak dla naszego zdrowia psychicznego. 


 ps - tak mnie naszło dzisiaj rano.

sobota, 19 lipca 2014

Ptasio - kwiatowy wschód

Będąc na Blue Art Vision wybraliśmy się pewnego razu na wschód słońca (wstanie o 2.30 wyjazd o 3.00 rano gdy spać poszliśmy około 23.00 ;p - czyli norma).
Jednak wschód nie zachwycał mgłami.

Co robić? Wracać? Nie bardzo ... Jechałam z "ptasiarzami" a oni się zaszyli w tych trzcinach i tyle było ich widać ;) Więc trochę roślinek pofotografowałam:



Na koniec ptasiarze (pozdrawiam serdecznie :) pokazali jak wabią ptaszydła, jak z nimi "gadają" tak, że nawet ja byłam wstanie "złapać" remiza:



:))

piątek, 11 lipca 2014

Historia brzydoty


Nikt nie odkrył brzydoty dzięki fotografii. Zwykle do wykonania zdjęcia skłania ludzi poszukiwanie czegoś pięknego. Oczywiście są wyjątki gdy na przykład aparat jest wykorzystywany do reportażu czy też do pokazywania obyczajów. Talbot opatentował fotografię (1841rok) pod nazwa kalotyp – właśnie od słowa „kalos” - czyli „piękny”. Przecież nikt nie wykrzykuje: jakie to brzydkie – muszę to sfotografować! A gdyby nawet ktoś tak powiedział znaczyłoby to raczej, że według niego brzydota jest piękna :) Przecież już Arystoteles w „Poetyce” mówi: "Są rzeczy, na które patrzymy z uczuciem przykrości, z przyjemnością natomiast oglądamy ich szczególnie wiernie wykonane podobizny”.
To nie fotografia jako pierwsza zafascynowała się pokazywaniem brzydotą – przyjrzyjcie się bliżej malowidłom Boscha - to dopiero kreatury .
Nie zamierzam rozwodzić się nad brzydotą … zapraszam raczej do lektury Umberta Eco „Historia brzydoty” :) i do dyskusji :)

Na zdjeciu ruiny Mesko w Skarżysku.



wtorek, 8 lipca 2014

Moja mała wielka miłość - po raz kolejny :)

Dzisiejszy spacer z Małą - było trochę szaleństwa :)




 Potem kwiatuszki ...



" - Wiki  zatańczysz?" :)




No i bańki:
"-zrobię bańkę wielkości arbuza!" :)




Muszę częściej zabierać aparat na spacery :))

edit:
Jeszcze trochę lewitującej Wiki:



poniedziałek, 7 lipca 2014

Kilka myśli o manipulacji w fotografii.





Zdarza się, że zdjęcia chwali się za szczerość i uczciwość. Świadczy to o tym, że wiele zdjęć (przynajmniej w ocenie oglądających) wcale takimi nie jest. Większość ludzi uważa, że manipulacja fotografiami to wynalazek stosunkowo nowy, który nastał równolegle z erą fotografii cyfrowej. Nic bardziej błędnego. 
 
Fotomanipulacja jest niemal równie stara jak sama fotografia. Chyba najstarszym znanym przykładem manipulacji jest zdjęcie wykonane w 1846 roku przez Calverta Jonesa. Zdjęcie przedstawia czterech mnichów na murach klasztoru. Negatyw jednak ujawnia, że w rzeczywistości była też piąta postać, stojąca w tyle. Bez niego kompozycja obrazu jest jednak znacznie lepsza.Zdjęcie jest tu do obejrzenia - klik.

W czasie wystawy światowej w 1855 roku pokazano dwie wersje tego samego portretu: jedna wyretuszowana a druga nie. Świadomość tego, że aparat fotograficzny może kłamać znacząco przyczyniła się do rozpowszechnienia zwyczaju chodzenia do fotografa. Obecnie tylko skala tego procederu się nasiliła, ze względu na masowość fotografii. Tak więc na okładki czasopism czy do galerii internetowych trafiają modelki bez pępka, o wygładzonych do poziomu plastiku twarzach i ciałach, pojawiają się również kanony urody nijak się mające do możliwości gatunku homo sapiens. 
 
Przyznaję, że sama manipuluję zdjęciami :) Głównie zmieniam kolorystykę swoich zdjęć (niech żyje format RAW!) lub usuwam "śmieci”, które zakłócają kompozycję. Jednak staram się by wychodziło to w miarę naturalnie. Ostatnio zdarzyło się, że zdjęcia w które włożyłam całkiem sporo obróbki komputerowej zostały pochwalone za naturalność. Zdarza się, że osoby, które fotografowały ze mną mówią: „tak wcale nie było” a ja się pytam: „zepsuły Ci się krzywe?” a także czy koniecznie musimy być wiernymi odtwórcami rzeczywistości i czy nie możemy pokazywać swojego własnego widzenia świata? Ależ róbmy to ale trzymajmy się jakiś granic  :)

Oczywiście w pewnych przypadkach powstrzymanie się od manipulacji jest konieczne. Wymuszone jest to sytuacją czy ogólnymi wymaganiami. Np. w regulaminach konkursowych czy przy publikacji w prasie gdzie granice manipulacji są konkretnie opisane.