Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Wąchock po raz nie wiem który :)

Miejsce, które uwielbiam i w którym byłam tyle razy, że nie zliczę. Miejsce, które uspokaja (przynajmniej mnie) a jego ściany mówią wiekami historii.


Starałam się spojrzeć inaczej niż dotąd ... bardziej detalicznie.






 Jednak "rybka" aż podskakiwała w plecaku i piszczała: "mnie załóż! mnie!". Co było robić? Założyłam!


ooo... a tu ktoś w cieniu się ukrył ;)



jeszcze jeden wschód na Łyścu

Co można robić w lipcu niedzielę o trzeciej rano? Wyruszać na wschód słońca na Łyścu :)
Tym razem wybrałam się z dwójką znajomych: Wiolą i Piotrem. Przybyliśmy na miejsce jeszcze wtedy gdy było widać gwiazdy.

Szybko jednak zaczęło się robić jasno.
Z Gołoborza widać było piękne mgły nad okolicą.


Potem słońce przedarło się przez grubą chmurę.



Jednocześnie z pojawieniem się słońca zniknęły mgły - można było wrócić do budynków klasztornych.




Sądzicie, że byliśmy tam sami? Ależ skąd :) Ten wschód fotografowała także grupa pasjonatów z Kielc i okolic - pozdrawiam serdecznie :)

"W czasie deszczu dzieci się nudzą"?

No w czasie to może tak ale po deszczu? Absolutnie nie!

Spacer po deszczu - czyli historia pewnej kałuży :)






;))

balonowe ego ...

Chyba każdy z nas przynajmniej raz marzył o tym by być doskonałym. Ale większość ludzi jednak dorasta i zdaje sobie sprawę, że doskonałymi nie jest. Nie jest źle dążyć do doskonałości – to dobra rzecz. Dopóki jesteśmy w stanie przyznać, że coś schrzaniliśmy. Pragnienie bycia doskonałym jest z jednej strony siłą, która bardzo buduje – zachęca do działania, do pogoni za marzeniami i pragnieniami, do nauki, do samodoskonalenia się. Z drugiej strony jest pułapką, w która łatwo wpaść: skoro doskonałość jest naszym celem chcemy by otoczenie ją potwierdzało. I właśnie tu możemy wpaść w potrzask. Bo najprostszym wyjściem jest dobór znajomych tak, by nigdy nie negowali naszych posunięć. Zawsze się takie osoby znajdą - bo po co komuś powiedzieć prawdę skoro można się podlizać? Tak przecież jest wygodniej i bezpieczniej. W ten sposób pompujemy jak balon swoje własne ego. Chyba nikt nie ma bardziej napompowanego ego niż wszelakiej maści artyści. To co wyróżnia artystę to nadęte do granic absur…

Ptasio - kwiatowy wschód

Będąc na Blue Art Vision wybraliśmy się pewnego razu na wschód słońca (wstanie o 2.30 wyjazd o 3.00 rano gdy spać poszliśmy około 23.00 ;p - czyli norma).
Jednak wschód nie zachwycał mgłami.

Co robić? Wracać? Nie bardzo ... Jechałam z "ptasiarzami" a oni się zaszyli w tych trzcinach i tyle było ich widać ;) Więc trochę roślinek pofotografowałam:



Na koniec ptasiarze (pozdrawiam serdecznie :) pokazali jak wabią ptaszydła, jak z nimi "gadają" tak, że nawet ja byłam wstanie "złapać" remiza:



:))

Historia brzydoty

Nikt nie odkrył brzydoty dzięki fotografii. Zwykle do wykonania zdjęcia skłania ludzi poszukiwanie czegoś pięknego. Oczywiście są wyjątki gdy na przykład aparat jest wykorzystywany do reportażu czy też do pokazywania obyczajów. Talbot opatentował fotografię (1841rok) pod nazwa kalotyp – właśnie od słowa „kalos” - czyli „piękny”. Przecież nikt nie wykrzykuje: jakie to brzydkie – muszę to sfotografować! A gdyby nawet ktoś tak powiedział znaczyłoby to raczej, że według niego brzydota jest piękna :) Przecież już Arystoteles w „Poetyce” mówi: "Są rzeczy, na które patrzymy z uczuciem przykrości, z przyjemnością natomiast oglądamy ich szczególnie wiernie wykonane podobizny”. To nie fotografia jako pierwsza zafascynowała się pokazywaniem brzydotą – przyjrzyjcie się bliżej malowidłom Boscha - to dopiero kreatury . Nie zamierzam rozwodzić się nad brzydotą … zapraszam raczej do lektury Umberta Eco „Historia brzydoty” :) i do dyskusji :)
Na zdjeciu ruiny Mesko w Skarżysku.



Moja mała wielka miłość - po raz kolejny :)

Dzisiejszy spacer z Małą - było trochę szaleństwa :)



 Potem kwiatuszki ...


" - Wiki  zatańczysz?" :)




No i bańki:
"-zrobię bańkę wielkości arbuza!" :)




Muszę częściej zabierać aparat na spacery :))

edit:
Jeszcze trochę lewitującej Wiki:



Kilka myśli o manipulacji w fotografii.

Zdarza się, że zdjęcia chwali się za szczerość i uczciwość. Świadczy to o tym, że wiele zdjęć (przynajmniej w ocenie oglądających) wcale takimi nie jest. Większość ludzi uważa, że manipulacja fotografiami to wynalazek stosunkowo nowy, który nastał równolegle z erą fotografii cyfrowej. Nic bardziej błędnego. Fotomanipulacja jest niemal równie stara jak sama fotografia. Chyba najstarszym znanym przykładem manipulacji jest zdjęcie wykonane w 1846 roku przez Calverta Jonesa.Zdjęcie przedstawia czterech mnichów na murach klasztoru. Negatyw jednak ujawnia, że w rzeczywistości była też piąta postać, stojąca w tyle. Bez niego kompozycja obrazu jest jednak znacznie lepsza.Zdjęcie jest tu do obejrzenia - klik.
W czasie wystawy światowej w 1855 roku pokazano dwie wersje tego samego portretu: jedna wyretuszowana a druga nie. Świadomość tego, że aparat fotograficzny może kłamać znacząco przyczyniła się do rozpowszechnienia zwyczaju chodzenia do fotografa. Obecnie tylko skala tego procederu się nas…