Przejdź do głównej zawartości

Profanacja architektury?

Jakiś czas temu moje zdjęcia architektury wykonane rybim okiem wywołały zniesmaczenie. Stwierdzono, że zniekształcam architekturę a nawet, że swoją fotografią ją profanuję. Zaczęłam się zastanawiać … czy fotografia jest od tego by dokładnie oddawać realia? I ciągle wychodziło mi, że nie, że przede wszystkim należy pokazywać swoją wizję świata. Bo niby dlaczego fotografia ma odzwierciedlać rzeczywistość??

Gdy podzieliłam się wątpliwościami na temat zdjęć usłyszałam: „przecież to klasyczna ka_tula” hmm... to było miłe, potem dodano coś o odzwierciedleniu mojej pokręconej natury ale na to przymknęłam już oko ;)

Co to jest rybie oko? Obiektyw o szczególnych właściwościach. „Zakrzywiający” przestrzeń. W przypadku większości obiektywów jakiekolwiek zniekształcenia traktowane są jako wada optyczna. Staramy się je za wszelką cenę niwelować. Ale w przypadku zdjęć robionych obiektywem typu rybie oko zniekształcenia są efektem jak najbardziej pożądanym. Często szukamy nawet sposobu, by maksymalnie przerysować obraz, zakrzywiając do granic absurdu naturalną, prawidłową geometrię sceny. Dlatego korzystanie z rybiego oka wymaga totalnej zmiany myślenia. Trzeba zacząć myśleć nie o tym jak pokazać prosty budynek ale jak nim „zakręcić” by wyglądało to ciekawie. Bo nie każde zdjęcie wykonane rybka będzie ciekawe. Niektóre będą bo prostu bez sensu wygięte: jeden budynek, zagięty horyzont … tyle. Kiedyś wydawało mi się że to jest główne zastosowanie rybki. Jednak szybko zmieniłam zdanie. Rybie oko czasami wręcz idealnie sprawdza się przy fotografowaniu architektury, dając efekt, którego nie osiągniemy żadnym innym rodzajem obiektywu.

Reasumując – bawmy się ogniskowymi ale pamiętajmy, że sam wybór takiej lub innej ogniskowej nie czyni zdjęcia lepszym lub gorszym.
 







Komentarze

  1. Zasadniczo nie lubię rybki, ale zgadzam się, że w niektórych wypadkach jej użycie jest uzasadnione nie tyle względami technicznymi, co walorami smakowymi - w dzisiejszym zestawie jest to dla mnie zdjęcie ostatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na blogu znajdziesz wiecej "rybek" bo lubię ten obiektyw. Niestety blogspot mnie nie lubi i część starych zdjęć wyciął :)

      Usuń
  2. Nie daj się Kasiu!
    Mnie też się czepiają, że zakrzywiam przestrzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakrzywianie przestrzeni jest ... ciekawym eksperymentem ;)

      Usuń
  3. Dla mnie zdjęcia robione rybką są jakby ilustracją sennych majaków, czasem bajkowych, czasem wręcz przeciwnie. Zaraziłam się od Ciebie sympatią do tego obiektywu, ale nad umiejętnością pokazywania nim świata jeszcze muszę pracować i dlatego żałuję, że skasowałaś galerię, bo często tam zaglądałam żeby popatrzeć na twoje wygibusy;) Tutaj zakopane w archiwum, ale dobrze że są. Rób je dalej, to faktycznie jest Twoją, jakby wizytówką, no i świtańce oczywiście;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak pożyczyłam Ci w Krzyżtoporze swoją rybkę - przyznam, że nie sadziłam, że tak Cie wciagnie :)))

      Usuń
  4. A widzisz, można śmiało powiedzieć "wina Ka_tuli:D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja kupiłem rybkę zaraz, jak tylko Jola napisała, że można kupić jej poprawioną wersję - z elektroniką :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się: ja mam na sumieniu Jolę, Jola Ciebie a Ty? :)

      Usuń
    2. No to już mamy mały łańcuszek:)

      Usuń
    3. A ja prawie namówiłem szwagra :-)
      Na razie ode mnie pożycza...

      Usuń
  6. Opinia jest jak dupa, każy ma swoją. I tego sie trzymam. Mnie sie podoba, ostatnie najbardziej, wyszła fajna dziurka od klucza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię rybi sposób patrzenia :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…