Przejdź do głównej zawartości

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie powstało w wyniku przekazania Państwu kolekcji zegarów słonecznych, przyrządów astronomicznych oraz biblioteki starodruków przez rodzinę Przypkowskich. Historia tej rodziny sięga głęboko w czasy średniowiecza, a jej herb Radwan, obecnie znak Muzeum, należy do najstarszych polskich znaków rodowych.






Oprócz ciekawie zaaranżowanych wnętrz zobaczyc tam można kolekcję zegarów słonecznych. Tu tylko dwa elementy z tych zegarów - tam można pół dnia spędzić!



Są też piwnice :)


 
Tylko czasu miałam mało. Jednak Muzeum jest gościnne i w maju zamierzam powtórnie je odwiedzić - może ktoś się przyłączy? :))

Komentarze

  1. W muzeum zegarów miałaś mało czasu? Chyba go zmitrężyłaś w piwnicy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... muzeum było zegarów a nie czasu, a zegary się spieszyły (bo pokazywały lepsze czasy)... :-)

      Usuń
    2. No tak. Ale z drugiej strony w zasadzie każde muzeum to jest muzeum czasu - tego, z którego pochodzą eksponaty.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe muzemu, może kiedyś będę mieć okazje tam być :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby to był pomysł na kolejne warsztaty na Ponidziu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo klimatyczne muzeum :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…