Przejdź do głównej zawartości

gdy światło nie dopisuje ...

Czasami po prostu robi się zdjęcie wtedy gdy można. Nie można poczekać na lepsza porę, ciekawsze światło, czy kontrast jaki by się chciało. W czasie wyprawy do Toskanii czasami było światło po prostu miodzio a czasami ... fotografowało się w bardzo nieprzyjaznym świetle. Czasami pomagał polar ale na 300 mm nie mam dobrego filtra polaryzacyjnego. Co robić? Całe szczęście, że jest RAW.
Przeglądając zdjęcia zastanawiałam się dlaczego to ujęcie nie zostało skasowane w aparacie:

Po chwili: a tak - chodziło mi o te kupę krzaków na szczecie wzgórza. Na zdjęciu wygada to o wiele gorzej niż wtedy w rzeczywistości. Mdłe kolory, brak kontrastu no po prostu nijakie. 
Otworzyłam RAW w cameraraw i zaczęłam się bawić suwakami .. i zaczęło to wyglądać trochę lepiej. Trochę zabawy maskami ... przekadrowałam ...
 

Potem zastanowiłam się czy nie lepiej by było w BW  i tak zostawiłam.
 

Dlatego właśnie lubię format RAW :)

Komentarze

  1. No teraz to mnie dobiłaś, toż to oszustwo jest;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt jest jednak fantastyczny, to fakt:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie oszustwo - wszystkie dane były zapisane - trzeba było je tylko wyjąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, a słońce gdzie Ci się zapisało, skoro było głęboko ukryte za chmurami? Oszustwo jak nic:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jola - przyjrzyj sie pierwszemu ujęciu - odrobinę je widać, po pociagnięciu krzywych wychodzi bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie da się tak pociągnąć w realu, miałabym je cały rok na zawołanie, tylko musiałabym najpierw do Ciebie na korepetycje z ciągnięcia się zapisać, bo jak dotąd za takie zabawy jakoś się jeszcze nie wzięłam na dobre, moje efekty nie są takie śliczne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…