Przejdź do głównej zawartości

balonowe ego ...


Chyba każdy z nas przynajmniej raz marzył o tym by być doskonałym. Ale większość ludzi jednak dorasta i zdaje sobie sprawę, że doskonałymi nie jest. Nie jest źle dążyć do doskonałości – to dobra rzecz. Dopóki jesteśmy w stanie przyznać, że coś schrzaniliśmy.
Pragnienie bycia doskonałym jest z jednej strony siłą, która bardzo buduje – zachęca do działania, do pogoni za marzeniami i pragnieniami, do nauki, do samodoskonalenia się. Z drugiej strony jest pułapką, w która łatwo wpaść: skoro doskonałość jest naszym celem chcemy by otoczenie ją potwierdzało. I właśnie tu możemy wpaść w potrzask. Bo najprostszym wyjściem jest dobór znajomych tak, by nigdy nie negowali naszych posunięć. Zawsze się takie osoby znajdą - bo po co komuś powiedzieć prawdę skoro można się podlizać? Tak przecież jest wygodniej i bezpieczniej.
W ten sposób pompujemy jak balon swoje własne ego. Chyba nikt nie ma bardziej napompowanego ego niż wszelakiej maści artyści. To co wyróżnia artystę to nadęte do granic absurdu ego. To ego każe mu twierdzić, że jest od wszystkich lepszy. Bo tak i już. Dochodzi wtedy do sytuacji absurdalnych gdzie każda krytyka odbierana jest jako atak i wywołuje przypływy agresji a w najlepszych razie słowa: „kim ty jesteś by mnie krytykować?”. W najgorszym razie zaczyna się straszenie sądem za domniemane obrazy.
Pogodzenie się z tym, że nie jesteśmy doskonali to część etapu dorastania. W końcu musimy się pogodzić z tym, że możemy się mylić. Spróbujmy słuchać krytyki a nie tylko klakierów. Spróbujmy naprawić błąd a nie udawać, że go nie było. Tak dla naszego zdrowia psychicznego. 


 ps - tak mnie naszło dzisiaj rano.

Komentarze

  1. Rzecz pierwsza - doskonałość i perfekcja nie jest w zasięgu ludzkim. Lepiej dążyć do konkretnego celu niż gonić za czymś niemożliwym.
    Co do artystów, absolutnie nie wolno wrzucać wszystkich do jednego worka!! Historia zna wiele osób, którym to miano się należy, będących sktomnymi osobami, bardzo mądrymi i tą mądrością chętnie się z innymi dzielili. Przerośnięte ego do raczej cecha pseudo artystów, którzy sami o sobie tak mówią, lecz nikt ich zdania nie podziela. Oczywiście zdążają się wyjątki i czasem prawdziwy artysta ma osobie wysokie mniemanie ale zwykle to mu się należy.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak powinnam napisać "artystów"

    OdpowiedzUsuń
  3. Artykuł powinien zawierać informację - zbieżność z prawdziwymi wydarzeniami nie jest przypadkowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu! Jeden ze znanych malarzy powiedział: "Biada takiemu twórcy, który od czasu do czasu nie zostanie przez krytyków wbity w glebę" Ja znam wielu bardzo pokornych twórców. Oni tworzą najlepsze dzieła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelakiej maści "artyści" chyba o tym nie wiedzą.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…