Przejdź do głównej zawartości

kilka toskańskich landszaftów

Kilka kolorowych kadrów z niezwykle słonecznego miejsca :)






Komentarze

  1. Toskania ma to coś, powoduje że ilekroć spojrzę na jej pejzaże- zaczynam do niej tęsknić

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze najbardziej mi się podoba!
    Ale pozostałe również :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż chciało by się tam być!Pozdrawiam ciepło:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Te zdjęcia utwierdziły mnie w przekonaniu, że toskańska wiosna zdecydowanie bije na głowę jesień..., chociaż, może gdybyś pojechała jesienią, nie byłabym już taka pewna, Ty Czarownico krajobrazu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki :DD
      Jolu - było po prostu pieknie ...

      Usuń
  5. Wyobrażam sobie, uwielbiam Toskanię, chociaż widziałam ją w najmniej ciekawym okresie bo w lecie, kiedy tłumy ludzi wszędzie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…