Przejdź do głównej zawartości

Marcowy świtaniec nad Kamienną.

Co się robi w niedzielę o piątej rano?? Wstaje by sfotografować wschód słońca!
Było mglisto i mroźnie - minus pięć gdy wychodziłam z domu.
 


Od pewnego czasu zastanawiałam się gdzie przeniosły sie bobry. Teraz już wiem. W moim ulubionym fotograficznym miejscu znalazłam mnóstwo śladów żerowania, ślizgów a nawet żeremie.



Niedługo to miejsce będzie zupełnie inaczej wyglądać :)
Tak się skupiłam na bobrach, że niemal przegapiłam wschód. Gdy zorientowałam się, że to już tuz tuż urządziłam sobie bieg przełajowy z obciążeniem by dotrzeć w upatrzone wczesniej miejsce :)





i jeszcze dwa zdjęcia podane na "zimno" :)


Mimo temperatury o poranku czuć w powietrzu wiosnę. Zwykle to miejsce jest puste - no czasami wędkarza się spotyka, Tym razem jednak spotkałam mocno zajętą sobą parę w samochodzie ;PP Wiosna znaczy się! :)

Komentarze

  1. nadal twierdzę, że wersja prawa jest lepsza (3-cie od końca ;) ) kolory tylko ciutkę za ciepłe, te z kolei lepsze w wersji lewej

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…