Przejdź do głównej zawartości

Świętokrzyskie Stonehenge


Okolice Stryczowic w powiecie ostrowieckim są miejscem gdzie kilka lat temu odkryto megalityczne budowle z epoki kamienia, takie nasze małe Stonehenge.
W czasie prowadzonych tam badań odnaleziono grobowce, znajdujące się na trzech wzgórzach. Leżą one w linii prostej. Aby zobaczyć wszystkie trzy miejsca należy jednak wspiąć się na wzniesienie w Stryczowicach, gdyż tylko z niego widać dwa pozostałe: w Garbaczu Skale i Broniszowicach. Z Broniszowic i Garbacza zobaczymy jedynie stanowisko w Stryczowicach.
Gdy badano megalityczny grobowiec w Stryczowicach (datowany na 5,5 tysiąca lat i zachowany w prawie idealnym stanie), zauważono, że jego podstawę tworzą kamienie idealnie dopasowane do siebie, ułożone jeden na drugim, na „zakładkę” tworząc w ten sposób „suchy murek” - najstarszy w Polsce a prawdopodobnie także i w Europie.
W Stryczowicach znaleziono także osadę, która była tak ulokowana, że nie było z niej widać żadnego z grobowców. Być może zrobiono to celowo by miejsca te były poza codzienną świadomością mieszkańców osady. Stryczowickie wzgórze wydaje się być w jakiś sposób szczególne dla ówczesnych ludzi, ludzie byli w nim chowani bez zwyczajowej „wyprawki w zaświaty” - tak jakby nie była ona im potrzebna. Na pobliskim cmentarzysku z tego samego okresu znajdowano pochowane ciała zaopatrzone w najróżniejsze rzeczy takie jak naczynia, broń, biżuterię a nawet w kilogram ochry. W Stryczowicach nie znaleziono niczego, tak jakby sam fakt, że pochowano ich wewnątrz tej niezwykłej megalitycznej konstrukcji był wystarczającym zabezpieczeniem na drogę w zaświaty. Niektórzy badacze twierdzą, że było to miejsce święte dlatego nie ofiarowywano żadnych darów pogrzebowych. Ja zastanawiam się czy nie było to jednak miejsce „wyklętych”. Jeżeli weźmie się pod uwagę jak wielką wagę przywiązywali ówcześni ludzie do właściwego zaopatrzenia się w podróż w zaświaty dziwny wydaje sie zupełny brak wyposażenia pośmiertnego.
Przypadkowo, w trakcie badań budowli na wzgórzu, natrafiono na dziwny cmentarz z czasów wczesnego średniowiecza. Znaleziono tam ludzi pochowanych w niecodzienny sposób – mężczyzna pochowany na brzuchu i przysypany kamieniami, skrępowana kobieta – także pokryta kamieniami, mężczyznę, którego pozbawiono dłoni – tak chowano osoby, co do których obawiano się, że mogą „powrócić”. To znalezisko również przemawia za moją teorią. Może miejsce „wyklętych” ze starożytności było też miejscem „wyklętych” w średniowieczu?
Postanowiłam pojechać w miejsce gdzie dokonano tych znalezisk (w Stryczowicach, za budynkiem młyna należy skręcić w lewo, wejść między zabudowania i polną miedzą na wzgórze). Stojąc na szczycie, w miejscu gdzie znajdował się centralny grobowiec (lepiej najpierw uprzedzić gospodarzy pola!) należy spojrzeć na północny wschód – tam na wzgórzu znajdował się grobowiec w Broniszowicach a na południowy zachód – w Garbaczu Skale.
Znalezionych artefaktów niestety nie ma już na swoim miejscu (pozostało po nich jedynie niewielkie zagłębienie terenu). Po zakończeniu prac wykopaliskowych załadowano je na kilka ciężarówek i wywieziono. Według informacji prasowych wszystkie znaleziska miały zostać przetransportowane do muzeum w Krzemionkach Opatowskich i tam zostać zrekonstruowane. 
 

Komentarze

  1. ee...no widzę, że bez śniegu też się da ładniutkie zdjęcie zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I to Nikonem! Podwójny szacun :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwaj Canonierzy się dobrali ...
    ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Wycieczka z dużą dozą edukacji,i a ujęcie nastrojowe. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje okolice .. (mieszkam 3 km od tego miejsca) "Za rogiem" jest jeszcze wiele fajnych miejsc, niektóre odchodzą już w zapomnienie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świętokrzyskim jest niesamowicie wiele jeszcze do zbadania.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…