Przejdź do głównej zawartości

wigilijny wschód ...

Szaleństwo w sklepach, na ulicach ... ludzie pędzący z obłędem w oczach ... czyli wigilia rano. No - nie bardzo miałam na to ochotę. Wigilijny poranek spędziłam na świętokrzyskich polach z dala od zgiełku i wariactwa.


Piękniej jednak było po przeciwnej stronie niż słońce - bo tam zachodził księżyc. A zachodził w otulinie różowych chmur.



Pola z oziminą wyglądały zupełnie nie-grudniowo.  Jak pokryte ciepłym, miękkim dywanem.

Te nasze pola ... malownicze bardzo!

A potem trzeba było wrócić i święta szykować ;P

Komentarze

  1. Oj, warto było! Zwłaszcza jak się ma w pobliżu taki plener :) Pozdrawiam świątecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny patent na spędzenie wigilijnego poranka :) My podobnie będziemy spędzać noworoczny.
    Pozdrawiam serdecznie, zdjęcia jak zawsze piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję :))
    Wyobraź sobie, że Nowy rok tez podobnie planuje :D
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…