Przejdź do głównej zawartości

Kolegiata w Klimontowie.



Dzisiaj jeszcze jeden piękny, świętokrzyski kościół: kolegiata św. Józefa w Klimontowie ufundowana w 1637 roku przez jerzego Ossolińskiego (brata fundatora Krzyżtoporu). Kościół zbudowano w latach 1643–1650 według projektu Wawrzyńca Senesa- budowniczego Krzyżtoporu. Zwraca uwagę przede wszystkim przepiękna kopuła.






Komentarze

  1. Witaj, pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie ten kościół za pierwszym razem. Właśnie za sprawą tej kopuły. Jeden z ładniejszych kościołów w Polsce. Byłem tam bardzo dawno temu w 1988 roku podczas wyprawy rowerowej wokół Gór Świętokrzyskich. Cała miejscowość jest atrakcyjnie położona i warta zobaczenia.
    Pozdrawiam i zapraszam na moja stronę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anioł świetny, taki inny niz wszystkie kościelne :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…