Nota prawna

Wszelkie treści zamieszczone na blogu (zarówno teksty, jak i zdjęcia) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.

Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Nie oddaję zdjęć za za darmo.

sobota, 28 lipca 2012

Kopiec Salve Regina w Sandomierzu





Rozpala ciekawość. Prowokuje legendy. Kryje w sobie tajemnicę, którą nie chce się podzielić z czlowiekiem. Zadziwia. Przyciąga nieznanym. Jeden z czterech największych kurchanów w Polsce – Salve Regina w Sandomierzu.
Kurhany to ogromne kopce ziemne, jakie nasi przodkowie sypali w sobie tylko znanych celach. To właśnie w okolicach Sandomierza znajduje się największe skupisko kurhanów w kraju. Nie wiemy dlaczego akurat w tym miejscu występują one tak licznie ale przy ówczesnych środkach technicznych takie przedsięwzięcie budowlane nie było rzecza prostą. Wymagało ono społecznego zorganizowania i współdziałania wielu ludzi.
Kurhan zwany Salve Regina to chyba największa tajemnica Sandomierza. Jego szczyt wieńczy XIX wieczny krzyż z figurą Matki Boskiej pod którą wyryto napis “Salve Regina”. Legenda twierdzi, że:
"Po wymordowaniu 49 dominikanów (z koscioła p.w. Św. Jakuba), wół klasztorny, wyrwawszy się z obory, pognał za oddalającymi się pohańcami, by ich choć rogiem ubóść, a nie mogąc ich dopędzić, ponad brzegiem Wisły, na wzgórku, zatrzymał się, jęknął boleśnie i grzebiąc nogami usypał kopiec (o ćwierć mili od miasta leżący), a na nim rogiem wypisał: Salve Regina! Napis ten do dziś dnia tam widny, nie zarasta trawą."
("Księga Świata", Warszawa 1859);
Inna legenda mówi, że to mogiła Sudomira – legendarnego założyciela Sandomierza, jeszcze inna, że wodza tatarskiego albo wręcz przeciwnie, że to zbiorowa mogiła ofiar jednego z najazdów tatarskich.
Jednak pochodzenie kopca jest ciągle niewyjaśnioną zagadką. Jego wysokość to około 11 a średnica – 40 metrów. Przeprowadzone badania potwierdziły, że jest to dzieło rąk ludzkich: naturalne wzgórze zostało podsypane i uformowane do obecnego kształtu. Dzięki sondowaniu wiemy, że kopiec zbudowany jest z innych materiałów niż występujące w jego najbliższym otoczeniu. Warstwy ziemne układają się poziomo i urywają na niższych partiach stoku jakby zostały odcięte. Budowniczowie nadali mu kształt charakterystycznego ostroboku o podstawie trójkątnej. W obrzędowości dawnych plemion trójkąt łączony był z magią płodności. Być może wzgórze to pełniło funkcję kultową w czasach plemiennych czy nawet wcześniej. Lokalna nazwa miejsca na którym stoi kurhan to “Kąty” co zdaniem profesora Jerzego Gąssowskiego wiąże się z pojęciem kąta – równoznacznym domostwu ale również oznaczającym świątynię pogańską. Charakterystyczne jest jego usytuowanie – z dala od osad ludzkich. Nie znaleziono, jak dotąd, żadnych artefaktów potwierdzajacych funkcję kopca. Nie jest to jednak wyjątek. W innym pogańskim miejscu kultu – Górze Grodowej koło Tumlina – wewnątrz wałów kultowych też nic nie znaleziono.
Dla wyjaśnienia czym były kurhany naiwnym wystarczają legendy. Ci mniej łatwowierni starają się dociec, a raczej dogrzebać, do prawdy historycznej. Ten obrośnięty legendami obiekt został jak dotąd przebadany jedynie metodą powierzchniową oraz przez nawierty. Ze względu na rozmiary kopca, nie przeprowadzono na nim prac wykopaliskowych. Kto wie, czy broniący do tej pory swojej tajemnicy kopiec pozwoli kiedyś ją sobie wydrzeć. Być może nie. A nam nadal pozostaną domysły i fantazje.

środa, 18 lipca 2012

Kościół przy klasztorze Filipinów -Głogówko k. Gostynia

W trakcie warsztatów FotoMilitary czasami trzeba było odpocząć od wystrzałów. Wtedy można było np. wybrać się fotografować do pobliskiego Głogówka gdzie znajduje się piękny barokowy kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Filipa Neri zbudowanego na wzór weneckiej bazyliki Santa Maria della Salute.


Zachwyciła mnie przede wszystkim jego kopuła - jedna z najładniejszych  w Polsce.  Kościół powstał w drugiej połowie XVII wieku. Był wotum Adama Konarzewskiego w podziękowaniu za cudowne ocalenie w dzieciństwie. Nota bene Adam Konarzewski wkrótce po rozpoczęciu budowy zmarł a budowę kontynuowała wdowa po nim. Może to i dobrze bo to ona zauroczyła się kościołem Santa Maria della Salute w Wenecji i będąc pod wrażeniem tej budowli postanowiła wybudować jej replikę pod Gostyniem według projektu włoskiego architekta Baltazara Longheny (twórcy kościoła w Wenecji). Pracami kierowali dwaj Catenazzi (Jan i jego stryj Jerzy). Kościół konsekrowano w 1698 roku. Jednak to nie koniec budowy. Kontynuowała ją wnuczka Adama i jego zony Zofii - Weronika z Konarzewskich Mycielska, na zlecenie której na początku XVIII wieku Pompeo Ferrari dobudował przepiękną kopułę z latarnią.






Widok na kopułę kościoła z pól w Podrzeczu.



wtorek, 17 lipca 2012

Strefa Militarna - foty I

Kilka pierwszych zdjęć ze Strefy militarnej Podrzecze 2012.
obóz "Wietnamczyków"

zabawy z bronia

tęsknoty?

chyba trzeba uciekać...

czyszczenie lufy :)

Barbarossa!

w dymie bitwy


gry wojenne

poniedziałek, 16 lipca 2012

no i po wojnie!



Przez ostatnie 4 dni bawiłam się w korespondenta wojennego w strefie militarnej w ramach warsztatów Fotomilitary. Dzięki wielkie za możliwość uczestniczenia w takiej imprezie z tak bliska. Dało to możliwość spotkania wielkiej grupy pasjonatów i fotografii i militariów. Mieszkanie w 1000 osobowym obozie wojskowym, w namiocie i spanie na pryczach tez były niezapomnianym wrażeniem. Nawet chrapiących i cmokających na chrapiących współlokatorów wspominam jako świetną zabawę. No a kto z was miał okazję wejść do środku działającego Shermana? :)
Wybuchy, konie, czołgi, świetna zabawa w bazie wietnamskiej - Napalm Beach Party gdzie zgodnie bawili się "Polacy", "Amerykanie", "Czerwonoarmiści" z "Niemcami" a pomiędzy nimi "prasa" :), przesympatyczni, pozytywnie zakręceni ludzie obok ... czego chcieć więcej? Na dodatek SIGMA użyczyła cały batalion obiektywów, z których kilka było porównywalnych szerokościowo z lufami czołgów a lufa 300-800 była szersza od najszerszej lufy czołgowej :) Oby tylko zdjęcia okazały się chociaż w połowie tak dobre jak mam nadzieję :D

Dzięki wielkie dla Sławka Skalskiego za organizację!



zdjęcia ze Strefy tu oraz tu.
Zapraszam

sobota, 7 lipca 2012

Klasztor Cystersów w Wąchocku

Pokazywałam już zdjęcia, które wykonałam w kapitularzu klasztoru w Wąchocku. Teraz pora na inne pomieszczenia.

1.Krużganki

2. Dormitorium - czyli sypialnia




3. No i kościół



Pozdrawiam niezwykle gościnnych ojców Cystersów :)