Przejdź do głównej zawartości

czarowne świętokrzyskie - część I

Zaczęliśmy plener naprawdę mocnym uderzeniem - na początek był klasztor w Wąchocku. Miejsce bardzo wymagające ale i piękne jednocześnie.


Po obiadokolacji na zachód słońca do ruin w Bodzentynie:


Potem powrót do Śniadki, kawa, babeczki i dyskusje do 23 ...  wtedy wreszcie zorientowaliśmy się, że dobrze byłoby pójść spać jeżeli  następnego dnia chcemy wstać o 3 rano :-) 

No i wiecie co? w sobotę dobrowolnie wstaliśmy (prawie wszyscy) by czekać na wschód słońca. Naprawdę dobrowolnie - nie było tego w planach :-)


W końcu się doczekaliśmy:


Niektórzy mieli z sobą aparaty sterowane głosem: "tamto drzewko na 400 mm proszę!" ;-)

A potem powrót na kwatery mycie i jedzonko i kawusia i dalej w drogę :-)

Komentarze

  1. Fakt, drewniane wnętrza piękne są, ale światło ma czasem swoje własne plany i niekoniecznie chce grać tak, jak by się chciało.
    Wschody robi się fajnie, ale i tak wolę zachody - bardziej ludzka pora ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie...
    Ja nie pamiętam kiedy fociłem przy wschodzie słońca, nie wiem czy w ogóle... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…