Nota prawna

Wszelkie treści zamieszczone na blogu (zarówno teksty, jak i zdjęcia) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.

Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Nie oddaję zdjęć za za darmo.

poniedziałek, 26 września 2011

piątek, 23 września 2011

Pogański Łysiec




Chciałabym Was zabrać dzisiaj na wycieczkę po Łyścu zwanym obecnie Świętym Krzyżem. Chciałabym jednak, żebyście spojrzeli na tę górę nie jako na sanktuarium ale żebyście ją zobaczyli taką jaką ona była zanim nastało chrześcijaństwo na ziemiach polskich – jako święte miejsce pogan.
Naszą podróż na górę zaczniemy w Nowej Słupi. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym jak nasz język przechowuje znaczenia? Słowo „słupia” wywodzi się od „stołp”- stopień, „słopiec”, „słopień” - słup, bałwan, figura, wieża. Słupami oznaczano granice. Słup mógł być drewniany, mógł nim być również menhir – pionowo ustawiony kamień, symbolizujący skamieniałego, „osłupiałego” człowieka, strażnika bramy, jakiegoś progu który oddzielał sacrum od profanum. Wiele lat później w miejscu, z którego brała początek bezpośrednia droga na szczyt Łysca, postawiono kamienną figurę klęczącego pielgrzyma.
Na szczyt wchodzimy stromą ścieżką nazywaną też „drogą królewską”, ponieważ wspinali się nią nie tylko zwykli pielgrzymi ale książęta i królowie polscy. Po około 20 minutach dochodzimy do miejsca gdzie na polecenie benedyktynów robotnicy zburzyli kawałek wału, który niegdyś opasywał szczyt góry. Zauważcie, że został on usypany z łupanych kamieni nie związanych z sobą zaprawą. Jeżeli dobrze się przyjrzycie dostrzeżecie gdzieniegdzie ciemne ślady, jakby smugi ognia. Ale skąd tu ogień? Czyżby kamienny wał był kiedyś wzmocniony drewnem? Raczej nie – nigdzie nie znaleziono nawet kawałeczka spalonego drewna, ani chociażby małego węgielka. Przypuszczalnie palono ognie tuż przy samem wale.
Wał kultowy formuje dwa łuki otaczające szczyt Łyśca od strony wschodniej i zachodniej. W części wschodniej rdzeń wału stanowią wielkie głazy kwarcytu o wadze do kilkudziesięciu kilogramów. Wielkie głazy obsypane zostały znacznie mniejszymi kamieniami. Wschodnia część wału ma długość 813 metrów. Zachodnia część wału, znacznie młodsza niż wschodnia nie została nigdy ukończona. Składa się z dwóch nieukończonych części o długości 350 i 150 m. Sprawiają one wrażenia jakby prace nagle przerwano i nie wrócono do nich później. Przypuszczenia te potwierdzają badania archeologiczne, w wyniku których znaleziono przedmioty sprzed IX wieku, następne znaleziska są już znacznie młodsze – datowane są na XI -XII wiek. Wiek starszych znalezisk współgra z czasem budowy wschodniego skrzydła (VII-IX wiek). Znaleziska młodsze przypadają na okres bezkrólewia i walk dynastycznych, jakie nastąpiły po śmierci Mieszka II w 1034 roku. Zachowane dokumenty mówią nam o anarchii i „bezbożnej rebelii”. Nagle w całym kraju zaczęły wyrastać pogańskie świątynie. Właśnie wtedy przystąpiono na Łyścu do usypania zachodniego wału. Powstanie zostało zdławione siłą przez Kazimierza Odnowiciela przy pomocy wojsk cesarstwa niemieckiego. Przystąpiono wtedy do energicznego zwalczania kultu, niszczenia posągów i świątyń a także wszelkich dowodów pisemnych. Wtedy też przerwano budowę zachodniego wału.
Badacze twierdzą, że centralnym punktem tego miejsca świętego był ołtarz umieszczony na szczycie sztucznie usypanego wzgórza, znajdował się on najprawdopodobniej w okolicach dzisiejszej dzwonnicy. Niestety wzniesione na szczycie zabudowania klasztorne uniemożliwiają dokładne badania archeologiczne tego miejsca. W 1686 roku znaleziono w czasie remontu kościoła „pogańskiego bałwana”, którego niestety od razu zniszczono, więc nie wiemy czy faktycznie był to posąg dawnego bóstwa czy też stara, romańska rzeźba.
Kogo czczono w tym świętym miejscu? Niektórzy badacze twierdzą, że trójcę bóstw: Łada, Bodo i Leli, ja osobiście przychylam się do opinii benedyktynów, według których ta trójca bóstw nosiła imiona: Śwista, Pośwista i Pogody. Dlaczego? Znowu sięgnę do pamięci języka. Jak Wasza babcia powie na krowę, której właścicielem jest Kazik? Ano powie, że jest ona „kazina” - czyli należąca do Kazika. A my mamy niedaleko Łyśca rzeczkę Świślinę – czyli należącą do Śwista. A bóg Pogoda? Może gdy pytamy „ciekawe jaka dzisiaj będzie pogoda?” oddajemy nieświadomie hołd dawnemu bogu? Może to samo pytanie wieki temu brzmiało: „ciekawe w jakim humorze jest dzisiaj bóg Pogoda?”. Niewiele wiadomo jedynie o Poświście – ale może zmieniłyby to dokładniejsze badania.
Nie sposób mówiąc o Łyścu, nie wspomnieć o czarownicach łysogórskich. Dlaczego mamy o nich taką złą opinię? Dlaczego uważamy, że były brzydkie, złe i stare? Ja się z tymi opiniami nie zgadzam. Znowu sięgnę do etymologii – czy jeżeli powiemy o kimś, że posiada czar, roztacza urok, jest urokliwy, czarowny – będzie to stwierdzenie negatywne? Raczej nie. Dlatego sądzę, że świętokrzyskie czarownice to były piękne młode dziewczyny, takie za którymi cała męska część wsi szalała :) Sądzę, że aby uniknąć kłopotów, niektóre z nich były oddawane do chramów, gontyn by tam służyły bogom i zgłębiały wiedzę. Po wielu latach wracały do swoich wsi jako te, które mają wiedzę, czyli wiedźmy i zajmowały się leczeniem i pomaganiem ludziom. Więc drogie Panie, jeżeli któryś z mężczyzn nazwie Was czarownicami, to zamiast rzucać w niego talerzem, uśmiechnijcie się ładnie i podziękujcie za wspaniały komplement :)
Mam do Was prośbę. Następnym razem, gdy będziecie wchodzić na szczyt Łyśca, zatrzymajcie się na chwilę przy wale kultowym. Przenieście się w przeszłość i spróbujcie zrozumieć ludzi, którzy żyli na tych ziemiach w czasach kiedy słońce było bogiem.
 


motylkowe pożegnanie lata

w tym roku mało miałam okazji do ścigania motylków :)




poniedziałek, 12 września 2011

Pełnia nad Pasternikiem

Pełnia księżyca o wschodzie słońca nad Pasternikiem w Starachowicach


i panoramka z 6 klatek:

plener co-arto "utrwal to co piękne"

 Wczoraj razem z grupą co-arto fociłam na terenie Skarżyska. 
Zaczęłam trochę wcześniej od nich bo o wschodzie:

A z resztą spotkałam sie o 7.30 i w drogę :-) 
 na krajobrazy, robale


a bliżej południa na IR

Zakończyliśmy w Mostkach w samo południe

czwartek, 8 września 2011

wrześniowy świtaniec

To co lubię najbardziej: światło i mgły o wschodzie słońca. Zdjęcia zrobione nad Kamienna między Starachowicami a Wąchockiem.