Przejdź do głównej zawartości

Świętokrzyskie dinozaury

Rzeka Kamienna pod Starachowicami

Wśród mieszkańców naszego regionu przez wieki krążyły opowieści o diabłach i ich stopach odciśniętych w kamieniach. W podaniach ludowych stwory te rzucały odłamkami skalnymi czy pilnowały brodów lub jakiś skarbów. Dzisiaj wiemy, że wszystkie te ślady, łudząco podobne do wielokrotnie powiększonych odcisków ptasich łap, zostawiły dinozaury i bez cienia przesady można powiedzieć, że świętokrzyskie jest „zadeptane” przez te gady. Miliony lat temu chodziły one nie tylko po terenie współczesnego Bałtowa, o którym jest teraz tak głośno, ale po terenie prawie całego obecnego województwa. Czasami można w starych kamieniołomach spotkać studentów geologii lub paleontologii, którzy przybywają do nas na praktyki. Jeżeli się ich podsłucha można usłyszeć różne „ochy” i „achy” które wydają pochylając się nad kamieniami. I nic dziwnego, to przecież u nas znaleziono najstarsze jak dotąd ślady żyjących stadnie dinozaurów. Niestety tylko tropy, lecz fascynujące jest to, że na ich podstawie udało sie odtworzyć sylwetki tych zwierząt porównując znalezione u nas skamieniałe tropy z odnalezionymi w innych miejscach świata szkieletami.
Dolina rzeki Kamiennej to obszar wyjątkowy, o niezwykłej wartości w skali światowej. Znajdziemy tutaj wiele cennych stanowisk naukowych. Jedno z nich, według mnie najbardziej godne uwagi, to Gagaty Sołtykowskie – rezerwat w gminie Stąporków. Możemy tam zobaczyć utrwalone w skale trójpalczaste ślady drapieżnych dylofozaurów czy owalne odciski łagodnych zauropodów. To w Sołtykowie odkryto najstarszy znany obecnie zapis życia stadnego zauropodów i opieki dorosłych nad młodymi. Znalezione tam tropy ukazują nam jak dwa dorosłe zauropody osłaniają stadko czterech młodych przed atakującymi je drapieżnikami. Postanowiono tę niecodzienną scenę zrekonstruować i teraz możemy ją oglądać w Parku Jurajskim w Bałtowie.
Także okolice dzisiejszego Mniowa były odwiedzane przez wielkie gady i to dosyć licznie sądząc po ilości śladów, które po sobie zostawiły. Jest to jedno z najbogatszych w skamieniałości miejsc na świecie. Ich zagęszczenie często przekracza 10 odcisków na metr kwadratowy. Dinozaury zostawiły te liczne ślady wędrując piaszczystą mierzeją miedzy laguną a otwartym morzem. To właśnie tropiąc tamte dinozaury dr Gerard Gierliński odnalazł w okolicy Kontrewersu tajemniczy kamień z rytami, które uznano za kokopelli – opiekuńcze duszki z legend Indian Hopi. Może duchy te miały strzec twórców rytów przed dziwnymi, nieznanymi istotami, które zostawiły niewytłumaczalne ślady? Ślady, których nie potrafili przyporządkować do żadnego znanego sobie zwierzęcia?
Ciekawy trop odnaleziono w Glinianym Lesie. Jest to mały, zaledwie pięciocentymetrowy odcisk stopy pasujący do stopy praptaka Archeopteryksa. Niezwykłość tego znaleziska polega na tym, że jest ono o około 50 milionów lat starsze od najstarszych znanych praptasich szczątków, a także od najstarszych znanych szczątków maniraptorów, od których miałyby się wywodzić ptaki. Z tego znaleziska doktorzy Gierliński i Sabath wysnuli dosyć śmiałą hipotezę, że szereg ptasich cech, które posiadały maniraptory stanowi tylko ewolucyjny spadek po znacznie starszym wspólnym przodku ptaków i dinozaurów. Tak więc fruwające dziś nad nami ptaki byłyby według tego założenia nie tyle potomkami dinozaurów, co raczej potomkami wspólnego ich przodka. Niestety teoria ta nie ma zbyt wielu zwolenników, ponieważ na jej poparcie znaleziono tylko jeden ślad – właśnie w Glinianym Lesie.
Ślady wielkich gadów znaleziono także w okolicy Opatowa, w kamieniołomie koło Iłży oraz w Gromadzicach i w czasie budowy zbiornika wodnego w Wiórach. Długo sądzono, że nie ma co liczyć w Polsce na znaleziska wielkich gadów ponieważ uważano że w okresie górnej jury teren obecnej Polski pokrywały wody. Znaleziono jednak przeczące temu ślady w późnojurajskich osadach w okolicach Iłży, Ożarowa i Bałtowa. Sądzę, że to jeszcze nie koniec niespodzianek a dalsze badania paleontologiczne prowadzone na terenie naszego województwa jeszcze wielokrotnie nas zaskoczą. Być może uda się nawet znaleźć inne ślady potwierdzające teorię o pochodzeniu ptaków.

w Bałtowski Parku Jurajskim.

Komentarze

  1. Jaka urocza parka dinozaurów :) Od razu widać, że to nasze dinusie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ekhem... uwaga na mamę dinozaur ... ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzą mi się zdjęcia z tymi dinozaurami w jakichś klimatycznych szatach, niczym z Dinotopii.

    OdpowiedzUsuń
  4. :)) tam bardzo trudno znaleźć spokojne miejsce do zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czarny poniedziałek

W dniu dzisiejszym w Starachowicach podobnie jak i w całej Polsce odbył się protest kobiet.
Oto kilka ujęć.







Jeszcze jeden wschód ...

...niby jeden z wielu ale jednak bardzo szczególny - bo dziecko chciało wstać o trzeciej nad ranem by pojechać i zobaczyć wschód słońca latem. Byłyśmy w Wąchocku. Takich chmur to jeszcze na zdjęciach nie miałam. Fotografowałam mało z wiadomych względów i z wiadomych względów nie brałam statywu ;) To jeden z najfajniejszych  moich wschodów!





Mała pozdrawia wszystkich śpiochów ;)

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dale…