Nota prawna

Wszelkie treści zamieszczone na blogu (zarówno teksty, jak i zdjęcia) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.

Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Nie oddaję zdjęć za za darmo.

niedziela, 28 sierpnia 2016

trochę morza

Dzisiaj pierwsza część wspominków z urlopu - na poczatek trochę landszaftów z Helu :)














No cóż ... morze było bardzo ekspresyjne :D

środa, 24 sierpnia 2016

i po urlopie ....

Nie zapomniałam o blogu, byłam po prostu bardzo zajęta urlopowaniem. Gdzie byłam - oczywiście w "Bieszczadach" ;)) Jak wiadomo, każdy ma swoje "Bieszczady" ;)) Moje w tym roku to Hel.
Powoli uzupełnię wpisy a na zachętę morze - które wcale nie było nudne :)


środa, 27 lipca 2016

takie tam - o obróbce :)





Dzisiaj na pewnym portalu informacyjnym trafiłam do zdjęć pokazujących piękno Polski. Przemyślane, staranne kadry i świadoma obróbka. A pod nimi wylewający się na fotografa hejt typu: "piękny fotoszop" itp.
Wiele razy powtarzałam już, że moim zdaniem zdjęcia należy retuszować. Zwłaszcza fotografi, które aspirują do bycia "artystycznymi" (cokolwiek to znaczy),  których autor jest twórca a nie biernym odtwórcą. Fotografia stanowi wtedy odbicie  pewnej wizji a nie podaniem wiernego (a czy to możliwe??) oblicza jakiegoś zakątka świata.
Autorowi owych zdjęć gratuluję oka i szczęścia do pięknych kadrów i życzę cierpliwości bo dyskutowanie z fundamentalistami w jakiejkolwiek dziedzinie (także w fotografii niestety) nie ma sensu. Ciekawe jednak, czy te same osoby byłyby zachwycone pokazaniem swoich nieretuszowanych portretów :D

Na górze zdjęcie w podczerwieni - czy to już za duża obróbka? :D

poniedziałek, 25 lipca 2016

wszystko przez kawę ...



Stara prawda mówi, że jak się nie rozwijasz to się cofasz. To powiedzenie ma rację bytu i w fotografii. Fotograf ciągle się uczy. A przynajmniej powinien. Gdy przestaje – przestaje się rozwijać a zaczyna cofać i powielać. Nasze umiejętności i patrzenie na świat muszą ewoluować. Muszą się zmieniać bo tylko wtedy będziemy robić coraz lepsze zdjęcia. W innym przypadku będziemy robić ciągle te samo zdjęcie a tylko obiekt trochę się zmieni bo będziemy powtarzać ciągle te same bezpieczne kadry. Wielu fotografów w pewnym momencie dochodzi do pewnego poziomu umiejętności i nagle przestaje szukać dalej … dlaczego? Po co wrzucamy zdjęcia na portale foto? By się uczyć czy by się dać ukształtować na modłę i podobieństwo najpopularniejszych trendów? Czasami tak bardzo chcemy usłyszeć „wspaniałe zdjęcie”, że robimy je nie tak jak byśmy to sami widzieli tylko tak by się podobała. No i powstaje ciągle taki sam bezpieczny, ładny ale nijaki bo powtarzalny portret, krajobraz, kwiatek czy motylek. Czasami dobrze jest się zastanowić czy robimy zdjęcia takie jak chcemy czy takie jakie chce fotograficzny światek? 

 Tak mnie naszło dzisiaj przy porannej kawie ...

niedziela, 3 lipca 2016

świt na Łyścu

Łysiec - Łysa Góra - Święty Krzyż: trzy nazwy tego samego miejsca. Nastrojowego, pięknego miejsca. grupa normalnych inaczej wybrała się tam na wschód słońca w ramach warsztatów Ewy i Piotra.

Wcześnie to było... wcześnie ... :D

Kilka moich ujęć




 

Szalona grupa:)

Schodząc zajrzeliśmy do buka Jagiełły
 

A na samym dole spotkaliśmy zygzakowatą ... 

wtorek, 28 czerwca 2016

Świętokrzyskie świętojańskie

W tym roku, jak co roku, grupa maniaków fotograficznych razem z Ewą i Piotrem, najechała teren Świętokrzyskiego. Było gorąco, bardzo gorąco i jeszcze goręcej.
Były i piękne pola i stary klasztor i stare samochody ... a także sporo rozmów o fotografii - to jest najfajniejsze.

Pierwszy dzień zaczęliśmy od fotografowania klasztoru ojców cystersów w Wąchocku - kopalnia kadrów i jak przyjemna atmosfera a i klimat bardziej zdatny do życia niż poza murami (10stopni różnicy temperatury!)

Na zachód słońca polowaliśmy na malowniczych, pofalowanych polach tuż za progiem gospodarstwa gdzie spaliśmy.


Wschód to było wyzwanie ... trzeba było wstawać po około trzech godzinach snu bo wyjazd był o trzeciej rano i jechaliśmy na Łysą Górę.



Następnie pojechaliśmy na Wielki Piec w Starachowicach. Tam oprócz stałej, niezwykle fotograficznej ekspozycji, mogliśmy fotografować zlot starych samochodów. Po obiedzie - zabytkowa chałupa Czernikiewiczów w Bodzentynie, a zachód - znowu na polach - tylko kawałek dalej.




Co dziwne, kilka osób wstało następnego dnia na wschód, którego nie planowaliśmy :) a po śniadaniu - zrobiliśmy najazd na Muzeum Narodowe w Kielcach. Byliśmy tam pierwszą tego rodzaju grupą. Kustosze patrzyli na nas z lekkim zdziwieniem i niezrozumieniem gdy zamiast podziwiać/ fotografować eksponaty kładliśmy się na ziemi i fotografowaliśmy sufit czy przez pół godziny przechodziliśmy przez kilkumetrowy korytarz (no ale tam był taki piękny sufit...).



Starodawny, świętokrzyski bóg Pogoda utrzymał upał aż do chwili naszego wyjazdu. Zaraz po nim rozpętały się burze, wichury i inne nieprzyjemne zjawiska pogodowe ...


ps. a w międzyczasie nie wiadomo kiedy padło 100 000 wyswietleń bloga ...